Felietony

Uwaga na agentów

red.

Czy każdy polityk, który uczył się w Moskwie, jest agentem Rosji? Nie każdy. Ale ja na miejscu Polski do tajemnic bym ich nie dopuszczał. Takim ludziom należy się bardzo dokładnie przyglądać

Często ludzie pytają mnie, czy służby specjalne demoludów

– PRL, NRD czy komunistycznej Czechosłowacji – były formacjami samodzielnymi, czy po prostu obcojęzycznymi wydziałami KGB. Podaję wtedy przykład z „innej branży". Otóż 14 maja 1955 roku podpisany został Układ Warszawski. Nazwa miała świadczyć o tym, że Związek Sowiecki nie jest wcale dominującym elementem bloku komunistycznego. W końcu nie był to Układ Moskiewski.

Układem Warszawskim zarządzał rodzaj komitetu złożonego z ministrów obrony demoludów. Ale ich szefem, głównym dowódcą był... wiceminister obrony Związku Sowieckiego. I na takiej samej zasadzie działało to we wszelkich innych instytucjach bloku. Moskwa była totalnym hegemonem, to ona wydawała rozkazy. W służbach ta podległość była wyjątkowo ściśle przestrzegana. Dlaczego? Bo służby były najważniejsze.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat