Militaria

Maska azteckiego boga Tezcatlipoca z XV wieku

Cortés zdobywa Meksyk

Maciej Rosalak

Upadek państwa Azteków otworzył Hiszpanom drogę do podboju kontynentu amerykańskiego i odmienił losy świata

Zwiad na półwysep Jukatan Hiszpanie przeprowadzili w 1517 roku, a więc ćwierć wieku po pierwszej wyprawie Kolumba. Dowiedzieli się wtedy o złocie, a rok później już je zobaczyli i wzięli do rąk. Właściciel ziemski z Kuby Hernán Cortés osiągnął wtedy najlepszy wiek dla mężczyzny (33 lata) i ożywiało go tak wielkie pragnienie zdobycia nowych ziem i drogocennych łupów, że zastawił swe dobra, aby sfinansować najazd. Misję tę powierzył mu gubernator wyspy, a śmiałków zebrał pod sztandarem z napisem: „Zwyciężymy pod znakiem krzyża".

Domniemany Quetzalcoatl

W lutym 1519 roku pod rozkazami Cortésa wypłynęło z Kuby 508 ludzi i 16 koni na 11 statkach. Uzbrojeni zostali w 32 kusze, 13 arkebuzów, 10 armat i cztery śmigownice. Cortésowi sprzyjały nader szczęśliwe sploty okoliczności. Na jednej z wysp spotkał hiszpańskiego rozbitka Gerónimo de Aguilara, który w ciągu ośmiu lat poznał język i zwyczaje Indian. Po pokonaniu na południowym wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej plemienia Tabasków, którzy przerazili się na widok koni, otrzymali w darze 20 niewolnic. Znajdowała się wśród nich Malinche, co oznaczało „źdźbło pokuty" i wróżbę pożogi. Została żoną Alonso Hernandéza Puertocarrero i świadczyła Hiszpanom nieocenione usługi. Najważniejsze zaś okazały się wierzenia Azteków w powrót i zemstę wygnanego boga Quetzalcoatla. Miał przybrać postać mężczyzny o białej cerze i czarnej brodzie, odzianego w kapelusz i czarne ubranie, który przybędzie dziewiątego dnia wiatru (czyli 22 kwietnia, który właśnie nadszedł) w roku trzciny od strony wschodzącego słońca. Wypisz wymaluj Cortés...

Domniemany Quetzalcoatl okazał się dla Indian człowiekiem nie mniej groźnym od boga. Był przewidujący i rozważny, a jednocześnie mężny do szaleństwa i skłonny do ryzyka. Potrafił okazać dobroć, ale i potworne okrucieństwo.

Władcą kwitnącego państwa Azteków, którzy podbili plemiona w środkowym Meksyku, był od kilkunastu lat Montezuma II. Tego 54-letniego człowieka zdjęła paraliżująca myśl są wolę obawa przed przybyszami. Brak konsekwencji okazywał od początku, kiedy wysłał delegację z bogatymi darami do przybyszów (w tym – na swoje nieszczęście – ze złotem i zapowiedzią, że ma go jeszcze bardzo dużo), choć chciał, żeby jak najszybciej się wynieśli. Obsypywał ich darami i karmił przez trzy miesiące, aż... zebrali siły do dalszego najazdu.

Czas ten Cortés wykorzystał też na to, aby uniezależnić się od gubernatora Kuby. Ponieważ przywilej królewski przyznawał założycielom miast w Nowym Świecie prawo wyboru urzędników podlegających bezpośrednio władcy, a nie lokalnym gubernatorom, Cortés założył Villa Rica de la Vera Cruz, powołał jego władze i od nich przyjął dowództwo nowej misji. Do króla wysłał poselstwo z całym zebranym złotem. Budowę nowego miasta zapoczątkowało wzniesienie pręgierza i szubienicy. Hiszpan potrafił zjednać plemiona podbite wcześniej przez Azteków i mające dość ich dominacji, składania im danin oraz jeńców, którym kapłani azteccy wyrywali serca w ofierze bogom. Plemiona wierne Aztekom bezlitośnie pokonywał, nie wahając się przed popełnianiem takich zbrodni, jak wyrżnięcie 3 tys. Cholulan.

Zdarzyło się to już podczas marszu na Tenochtitlan, który Cortés rozpoczął 15 sierpnia 1519 roku na czele 400 hiszpańskich piechurów, 15 jeźdźców oraz 2 tys. totomackich tragarzy. W Vera Cruz pozostał niewielki garnizon pod wodzą Juana de Escalante. W drodze najeźdźcy spotkali posłów Montezumy, który obiecał nawet, że uzna Karola V za swego władcę i będzie mu co roku słał daniny, byle tylko Hiszpanie zawrócili. Cortés odebrał to oczywiście jako przejaw słabości władcy Azteków.

„Goście" w Tenochtitlan

Mimo że kapłani doradzali zbrojny opór, a czarownicy usiłowali powstrzymać Hiszpanów zaklęciami, Montezuma zgodził się na ich wkroczenie do stolicy. 8 listopada konkwistadorzy przybyli tam i ujrzeli ogromne miasto, które liczyło 300 tys. mieszkańców, a leżało na pociętej kanałami wyspie okolonej zewsząd jeziorem Texcoco. Na jego wybrzeżach leżały wsie i miasteczka. W centrum Tenochtitlan znajdowały się świątynie i pałace. Do stolicy prowadziły groble liczące od 3 do 11 km. Poziom słonej wody jeziora regulowały tamy, zaś wodę pitną dostarczano akweduktem. Jedynie największe miasta ówczesnej Europy, np. Antwerpię czy Wenecję, można porównać ze stolicą Azteków.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - Urodziny prezydenta

150 lat temu, 1 grudnia 1867 r., urodził się Ignacy Mościcki, wybitny uczony i prezydent Polski w latach 1926–1939. Pochodził z rodziny o bogatych tradycjach patriotycznych. Studiował chemię na politechnice w Rydze. Działał w niepodległościowym ruchu socjalistycznym i przygotowywał nawet zamach na carskiego dygnitarza Josifa Hurkę, ale zagrożony aresztowaniem musiał wyemigrować. Kilka lat spędził w Londynie, gdzie poznał Józefa Piłsudskiego, z którym połączyła go wieloletnia przyjaźń. Później przeniósł się do Szwajcarii, gdzie rozpoczął karierę naukową, specjalizując się w elektrochemii. Po powrocie do Polski w 1912 r. jako uznany wynalazca został profesorem Politechniki Lwowskiej, a potem także jej rektorem. Był budowniczym polskiego przemysłu chemicznego. Miał na swoim koncie kilkadziesiąt patentów zagranicznych i krajowych. Gdy został prezydentem RP, prawa do patentów nieodpłatnie przekazał państwu polskiemu. Więcej o Ignacym Mościckim czytaj na str. 28.

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja