Powiększenie

Herb carskiej Rosji

Na rozbiorach Rosja straciła

Piotr Skwieciński

O konflikcie polsko-rosyjskim w XIX wieku z profesorem Leonidem Gorizontowem rozmawia Piotr Skwieciński

Czy udział w rozbiorach przyniósł Rosji więcej korzyści, czy problemów?

To skomplikowana sprawa, ale moim zdaniem w sumie podbój w szczególności rdzennych polskich ziem przyniósł Rosji więcej złego niż dobrego. Z bardzo wielu względów. Po pierwsze miało to zdecydowanie zły wpływ na rozwój wewnętrzny Rosji – konflikt z polskim ruchem narodowym z reguły bowiem aktywizował w imperium siły reakcyjne. Przez to wiele koniecznych reform albo nie było wprowadzanych, albo wprowadzanych było zbyt nieśmiało, niekonsekwentnie i za późno.

Po drugie na pewno w XIX wieku Rosja bardzo traciła propagandowo na skutek antyrosyjskiej działalności polskich emigrantów, jej wpływów na opinię publiczną krajów zachodnich. Rosyjsko-polska walka miała też wyraźnie ujemny wpływ na reputację Rosji w świecie słowiańskim.

No i wreszcie Rosja przez cały czas albo zwalczała polskie powstanie, albo musiała się z nim liczyć. To pochłaniało jej siły. I poza tym wiązało ją z Prusami i Austrią – Petersburg musiał być solidarny z pozostałymi mocarstwami zaborczymi i jednocześnie musiał brać pod uwagę to, że któreś z nich wyciągnie przeciw niemu kartę polską...

Czyli w sumie się nie opłacało?

Uważam, że nie, choć zyski też były. Imperium Rosyjskie znalazło się w centrum Europy i zajęło ogromne tereny dawnej Rzeczypospolitej; mogło ściągać tam rekruta, co wzmacniało jego siłę wojskową. No i korzystało z działalności setek tysięcy Polaków, którzy w tej czy innej formie wybrali pracę w głębi imperium albo wręcz służbę mu. A takich było bardzo wielu. Wbrew stereotypom pod koniec XIX wieku w armii rosyjskiej samych generałów Polaków, i co więcej – wyznania katolickiego, było wiele dziesiątek, nie mówiąc już o pułkownikach. Szereg polskich gubernatorów administrowało guberniami w etnicznej Rosji. Sporo było wybitnych naukowców, przedsiębiorców.

Na początku XIX stulecia wielu Polaków i Rosjan żywiło jednak nadzieje na trwały związek obu narodów, który miał przynieść korzyści i jednym, i drugim... Czy to nigdy nie miało szans się ziścić?

Szanse były niewielkie, bo przeciw tym planom działały polska i rosyjska kultura polityczna oraz świadomość historyczna obu narodów. Zaraz po kongresie wiedeńskim w Rosji zaczęły narastać nastroje sprzeciwu wobec podobno zbyt łaskawego sposobu, w jaki Aleksander I potraktował Polaków. Oburzenie rosyjskiej opinii publicznej wywołało nie tylko to, że car utworzył niemal samodzielne Królestwo Polskie i udzielił amnestii tym Polakom, którzy po III rozbiorze mieszkali na wchodzących w skład imperium Kresach dawnej Rzeczypospolitej. Ważne było też to, że będąc poddanymi rosyjskimi, przeszli w 1812 roku na stronę Napoleona. Byli więc w rozumieniu prawa zdrajcami – w odróżnieniu od tych Polaków, którzy w 1812 roku mieszkali w Księstwie Warszawskim. Weźmy pod uwagę, że

I Wojna Ojczyźniana spowodowała erupcję rosyjskiego patriotyzmu na niespotykaną do tej pory skalę. A przecież była jeszcze sprawa ziem zabranych...

Właśnie. Pierwsze polskie spiski, które potem doprowadziły do nocy listopadowej, zostały zawiązane dlatego, że car nie zrealizował własnych obietnic włączenia do Królestwa Kresów...

Aleksander dobrze pamiętał, jak skończył jego ojciec, car Paweł. W jakich okolicznościach wstąpiła na tron jego babka, Katarzyna. I jaki czynnik kształtował władzę w Rosji przez niemal cały XVIII wiek. To były przewroty pałacowe, dokonywane przez oficerów gwardii. Rozumiem rozgoryczenie Polaków, ale Aleksander po prostu nie mógł dotrzymać tych własnych obietnic. Włączenie ziem zabranych uważano w Rosji za akt dziejowej sprawiedliwości.

Mimo że te tereny nigdy przedtem nie należały do Moskwy?

Te ziemie uważano za ruskie, a ich wcielenie – za kolejny akt zapoczątkowanego przez pierwszych wielkich książąt moskiewskich procesu „zbierania ziem ruskich".

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - Urodziny prezydenta

150 lat temu, 1 grudnia 1867 r., urodził się Ignacy Mościcki, wybitny uczony i prezydent Polski w latach 1926–1939. Pochodził z rodziny o bogatych tradycjach patriotycznych. Studiował chemię na politechnice w Rydze. Działał w niepodległościowym ruchu socjalistycznym i przygotowywał nawet zamach na carskiego dygnitarza Josifa Hurkę, ale zagrożony aresztowaniem musiał wyemigrować. Kilka lat spędził w Londynie, gdzie poznał Józefa Piłsudskiego, z którym połączyła go wieloletnia przyjaźń. Później przeniósł się do Szwajcarii, gdzie rozpoczął karierę naukową, specjalizując się w elektrochemii. Po powrocie do Polski w 1912 r. jako uznany wynalazca został profesorem Politechniki Lwowskiej, a potem także jej rektorem. Był budowniczym polskiego przemysłu chemicznego. Miał na swoim koncie kilkadziesiąt patentów zagranicznych i krajowych. Gdy został prezydentem RP, prawa do patentów nieodpłatnie przekazał państwu polskiemu. Więcej o Ignacym Mościckim czytaj na str. 28.