Powiększenie

Wkroczenie wojsk włoskich do Addis Abbeby, 1936 rok

Mauzoleum dla Rzeźnika

Piotr Kowalczuk

Faszystowski marszałek Rodolfo Graziani był katem tysięcy Libijczyków, Etiopczyków i własnych rodaków. Zasłynął używaniem gazów bojowych

11 sierpnia tego roku w samym sercu Parco Radimonte stanęło mauzoleum z monumentalnymi schodami, marmurowym portalem oraz napisem „Honor i Ojczyzna", poświęcone pamięci marszałka Włoch Rodolfa Grazianiego. Ercole Viri, burmistrz liczącego 1,5 tys. dusz Affile, podczas ceremonii otwarcia powiedział, że „Graziani jest przykładem dla młodych, jak należy kochać ojczyznę. Mógł dołączyć do zwycięzców, ale pozostał lojalny i wierny swojej idei ratowania Italii". Burmistrzowi chodziło o to, że Graziani we wrześniu 1943 roku przyjął od Mussoliniego tekę ministra obrony Republiki Saló. Dalej mówił: „Nie muszę niczego wybaczać temu żołnierzowi przez duże Ż. Nie popełnił żadnych błędów. Te 130 tysięcy euro na park i mauzoleum to świetnie wydane pieniądze".

Na uroczystość obok kilkuset mieszkańców przybyli dostojnicy regionu Lacjum ze stolicą w Rzymie. Jeden z nich z partii Lud Wolności Berlusconiego zapewnił: „Wszyscy darzymy Rodolfa Grazianiego ogromnym podziwem i sympatią. Zawsze był dla nas punktem odniesienia".

Lukrowany mit

Po uroczystości w Affile podniosły się nieśmiałe głosy oburzenia we włoskiej prasie, w tym w największych włoskich dziennikach „Corriere della Sera" i „La Repubblica", ale na dalszych stronach. Włoskie telewizje zignorowały temat totalnie. Dość głośno było za to o skandalu w prasie zagranicznej, szczególnie brytyjskiej. Wypomniano Grazianiemu zbrodnie wojenne i przypominano, że włoska konstytucja zabrania apologii faszyzmu, a kodeks karny przewiduje za to od półtora roku do czterech lat więzienia. Wiele etiopskich organizacji i stowarzyszeń zwróciło się do Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Parlamentu Europejskiego i Unii Afrykańskiej z apelem o potępiające rezolucje. Ale jak dotąd te gremia, podobnie jak włoski prezydent, rząd i pani gubernator Lacjum Renata Polverini, nie zdołały wykrztusić z siebie ani słowa. Jak zwykle w takich okolicznościach we Włoszech zapadła kurtyna milczenia. Pewnie dlatego, że wywołanie demonów przeszłości mogłoby zburzyć do cna zakłamane, lukrowane mity, na których opierają się „oficjalna" wersja współczesnej historii Italii i kuriozalna świadomość historyczna Włochów.

Skandal z Rodolfo Grazianim potwierdza, że jedyną receptą Włochów na rozliczenie się z upiorami własnej historii jest amnezja

Jednym z niewielu włoskich historyków, którzy starali się te mity odkłamać, jest 87-letni dziś Angelo Del Boca. W 2005 roku wydał książkę pod tytułem „Italiani, brava gente" („Włosi, dobrzy ludzie"), w której opisał włoskie zbrodnie wojenne od ataku włoskiego korpusu na stolicę Erytrei Massaua w 1885 roku do masowych mordów w Jugosławii podczas II wojny. We wstępie napisał: „Włoch znajdzie zawsze usprawiedliwienie swoich win. Mówimy o sobie, że jesteśmy szlachetnym, wielkodusznym narodem złożonym z dobrych ludzi. Ale w czasach faszyzmu pokazaliśmy, że jesteśmy narodem okrutnym. Młodzi Włosi i ojcowie rodzin popełnili okropne zbrodnie w imię ideologii albo na rozkaz przełożonych. Gdy mówi się „zbrodniarze wojenni", zawsze myślimy o Niemcach, a nigdy o naszych rodakach, którzy mają na sumieniu potworności, ale praktycznie nigdy nie ponieśli za to kary".

Żmija, malaria i wojna

Włosi jeszcze się dobrze nie zdążyli zjednoczyć, gdy w 1869 roku rząd opracował tajny plan podbojów kolonialnych w Afryce. Zaczęło się od wykupu terenów przez włoskie przedsiębiorstwa i spółki na terytorium Somalii, a skończyło na latach krwawych wojen, nieprzeliczonych tysiącach ofiar, podboju Erytrei, Somalii, Abisynii (Etiopia) i Libii. Największe zasługi w budowie włoskiego imperium w Afryce miał Graziani, któremu wdzięczny naród nadał za to przydomek Scypion Afrykański.

Urodził się 11 sierpnia 1882 roku w Filettino, 70 km na wschód od Rzymu, jako czwarty z dziewięciu synów lekarza Filippa Grazianiego i córki hodowcy bydła Adelii Clementi. Rodziny nie było stać na opłacenie kosztownych studiów w Akademii Wojskowej. Rodolfo zapisał się na prawo, które potem porzucił, a równocześnie do szkoły oficerskiej. Jako porucznik, przypuszczalnie dzięki imponującej posturze, został przeniesiony do elitarnego pułku grenadierów do Rzymu. Jak napisał w autobiografii „Ho difeso la Patria" („Broniłem Ojczyzny"): „Koszary nie zgadzały się z moim temperamentem człowieka czynu, a pusta kieszeń nie pozwalała na korzystanie z pokus, które oferowała stolica".

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat