Felietony

źródło: SHANXI PROVINCIAL INSTITUTE OF ARCHEOLOGY

WIEŚCI

Faraon gigant

Prestiżowy magazyn medyczny „The Lancet Diabetes & Endocrinology” opublikował raport z badań szczątków egipskiego faraona znanego jako Sa-Nakht, który rządził Egiptem 1000 lat przed Ramzesem. Wiele wskazuje, że Sa-Nakht jest najstarszym udokumentowanym przykładem giganta. Nie chodzi tu jednak o mitologicznego olbrzyma, ale o człowieka, który prawdopodobnie cierpiał na gigantyzm przysadkowy lub gigantyzm eunuchoidalny.

Szczątki faraona odnaleziono w 1901 r. w grobie znajdującym się niedaleko Bet Jalaf. Szkielet ma 198 cm długości. W czasach, kiedy przeciętny mężczyzna miał 150 cm wzrostu, król Sa-Nakht był człowiekiem o szokującym wzroście. Wyższym nawet od samego Ramzesa II Wielkiego, którego przydomek wziął się nie tylko od jego osiągnięć, ale także od 175 cm wzrostu. Naukowcy przypuszczają, że może to być najwcześniejszy znany przypadek gigantyzmu. Z kroniki starożytnego egipskiego historyka Manetho wiemy, że Sa-Nakht, założyciel III dynastii, rządził Egiptem tylko 18 lat, ale był władcą, który pozostawił po sobie wiele imponujących budowli.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

BOGUSŁAW CHRABOTA

Dwaj na cokołach

Pomniki mają tendencję do uwznioślania nawet najgłupszych idei. Z błaznów i zbrodniarzy potrafią robić świętych

Dwaj na cokołach

Pomniki mają tendencję do uwznioślania nawet najgłupszych idei. Z błaznów i zbrodniarzy potrafią robić świętych

Chińska hiszpanka z Ameryki

W czasie wojny zwykły czytelnik gazet więcej wiedział o epidemii grypy w Hiszpanii niż we własnym mieście, bo tylko w państwach neutralnych cenzura nie wydzielała informacji

Humor

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.