Temat numeru

źródło: AFP

Źródła dżihadu

Paweł Łepkowski

Po 11 września 2001 r. islam kojarzy się większości ludzi Zachodu z ekstremizmem i terroryzmem muzułmańskim. Terroryści, którzy tego dnia zaatakowali Nowy Jork i Waszyngton, powoływali się na rzekomo zapisany w Koranie nakaz walki z niewiernymi. Ale czy rzeczywiście postępowali zgodnie z nauczaniem swojego proroka?

Od lat wśród teologów muzułmańskich toczą się spory, czy Koran rzeczywiście wzywa do świętej wojny, w której wszystkie metody walki z niewiernymi są dopuszczalne. Żeby zrozumieć problem pokoju i wojny w islamie, należy sobie uświadomić, że nie jest on jedynie religią, a raczej kulturą lub zbiorem przepisów na życie ponad miliarda ludzi na świecie. Islam nie jest też jednorodny. Już w VII w., niedługo po śmierci proroka Mahometa, podzielił się na dwa wielkie i wrogie odłamy: sunnizm i szyizm. Pierwszy jest najbardziej pierwotną i zachowawczą formą tej religii, drugi – kierunkiem reformowanym. W ramach dwóch wielkich nurtów teologicznych powstało wiele innych odłamów i ugrupowań odrzucających pierwotną formę tej wiary. Ich wspólnym mianownikiem jest odwołanie do Koranu, zbioru objawień proroka Mahometa. Święta Księga jest źródłem szariatu – prawa, które nie tylko wyznacza relacje między muzułmanami, ale także nakazuje pokojowe stosunki między wyznawcami judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Koran wprowadza bowiem pojęcie „ludu Księgi” (Ahl al-Kitab), czyli wszystkich wyznawców tego samego Boga, objawiającego się prorokom i mistykom od czasów patriarchy Abrahama.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.