Korzenie nowoczesności

źródło: Forum

Wielki blef aliantów

Leszek Pietrzak

We wrześniu 1939 r. nikt w Polsce nie przypuszczał, że gwarancje zachodnich sojuszników na wypadek ataku Hitlera są jedynie dyplomatycznym wybiegiem

Gdy rankiem 1 września 1939 r. niemiecki Wehrmacht zaatakował Polskę, rządy Francji i Wielkiej Brytanii skierowały wobec Berlina ultimatum z żądaniem natychmiastowego wycofania niemieckich sił z polskiego terytorium. Hitler nie miał zamiaru na nie reagować. W konsekwencji 3 września Francja i Wielka Brytania wypowiedziały Niemcom wojnę. Decyzja ta wywołała entuzjastyczne reakcje w Polsce. Tysiące warszawiaków manifestowało przed ambasadami sojuszników swoją radość.

Tymczasem na Zachodzie rozpoczęła się bardzo ograniczona ofensywa wojsk francuskich. W nocy z 6 na 7 września do natarcia ruszyła część 2 Grupy Armii gen. André-Gastona Prételata, kierując się w stronę Zagłębia Saary. 9 września uczyniły to samo oddziały 4 Armii dowodzonej przez gen. Eduarda Requina, w sile dwóch dywizji piechoty, dywizji zmotoryzowanej oraz batalionu czołgów. Na jej prawym skrzydle zaatakowały z kolei oddziały 5 Armii dowodzonej przez gen. Victora Bourreta, w sile dywizji piechoty, dywizji zmotoryzowanej oraz batalionu czołgów. Na lewym skrzydle 4 Armii do ataku przeszły oddziały 3 Armii dowodzonej przez gen. Charlesa Marie Conde, w sile dwóch dywizji piechoty i batalionu czołgów. Po kilkunastu godzinach francuska 2. dywizja piechoty, wchodząca w skład 4 Armii, przekroczyła linię rzeki Saar i zajęła miejscowość Eschringen. Z kolei nacierającej obok niej 21. dywizji piechoty udało się zająć wioskę Blies. W tym samym czasie 42. dywizja z 3 Armii zajęła las Warndt, położony na północny ­zachód od niemieckiego Saarbrücken. W rezultacie 7 i 8 września siły francuskie weszły na około 20 km w głąb niemieckiego terytorium. Kiedy jednak w następnych dniach dotarły do głównych umocnień niemieckiej linii Zygfryda, nieoczekiwanie zatrzymały się. Naczelny wódz francuskiej armii gen. Maurice Gamelin wydał rozkaz natychmiastowego przerwania ofensywy. Z kolei Wielka Brytania, która miała z chwilą rozpoczęcia wojny rozpocząć morską blokadę Niemiec i atakować z powietrza niemieckie węzły komunikacyjne, również zainicjowała działania zbrojne, ale jej rezultaty niewiele odbiegały od osiągnięć Francuzów. Brytyjczycy oprócz „dziurawej” blokady morskiej Niemiec, dokonali chimerycznych i mocno nieskutecznych nalotów na niemieckie bazy morskie w Wilhelmshaven, Cuxhaven i Brunsbuttelkoog.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.