Powiększenie

Generał Jerzy Wołkowicki (w środku) przed Grobem Nieznanego Powstańca w Katowicach (1939 r.)

Ocaleni z Katynia

red.

W 1940 r. NKWD zawróciło dwóch polskich oficerów z drogi na miejsce straceń w lesie katyńskim. Obaj przeżyli wojnę i osiedli w Wielkiej Brytanii

Wąska leśna ścieżka między stacją kolejową w Gniezdowie a lasem katyńskim miała być ostatnią drogą tego generała. W kwietniu 1940 r. Jerzy Wołkowicki znalazł się na liście osób wyczytanych podczas apelu w obozie jenieckim w Kozielsku. Wszyscy z tej listy jeszcze tego samego dnia mieli zostać wysłani transportem w inne miejsce. Nikt z więźniów nie wiedział, dokąd. Spodziewano się, że wrócą do domów, bo upomniały się o nich Anglia i Francja. Notatki znalezione przy zwłokach wiele miesięcy później świadczą o tym, że wszyscy z ochotą i nadzieją opuszczali obóz.

Z Kozielska wyjechali opancerzonym pociągiem pod eskortą NKWD. Trafili do łagru w Pawliszczew Borze, skąd później odjeżdżali do Gniezdowa. Tam upychano ich do ciężarówek i wieziono w stronę Katynia. Stamtąd już nikt nie miał wrócić. Jedną ciężarówkę zatrzymano tuż przed lasem. Oficer NKWD wywołał nazwisko Jerzego Wołkowickiego i zabrał go z transportu. Generał wrócił do łagru, a potem do obozu jenieckiego. Po jego towarzyszach słuch zaginął. Ich zwłoki odkryto trzy lata później w masowych grobach w lesie katyńskim. Wszyscy zginęli od strzału w tył głowy.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - Urodziny prezydenta

150 lat temu, 1 grudnia 1867 r., urodził się Ignacy Mościcki, wybitny uczony i prezydent Polski w latach 1926–1939. Pochodził z rodziny o bogatych tradycjach patriotycznych. Studiował chemię na politechnice w Rydze. Działał w niepodległościowym ruchu socjalistycznym i przygotowywał nawet zamach na carskiego dygnitarza Josifa Hurkę, ale zagrożony aresztowaniem musiał wyemigrować. Kilka lat spędził w Londynie, gdzie poznał Józefa Piłsudskiego, z którym połączyła go wieloletnia przyjaźń. Później przeniósł się do Szwajcarii, gdzie rozpoczął karierę naukową, specjalizując się w elektrochemii. Po powrocie do Polski w 1912 r. jako uznany wynalazca został profesorem Politechniki Lwowskiej, a potem także jej rektorem. Był budowniczym polskiego przemysłu chemicznego. Miał na swoim koncie kilkadziesiąt patentów zagranicznych i krajowych. Gdy został prezydentem RP, prawa do patentów nieodpłatnie przekazał państwu polskiemu. Więcej o Ignacym Mościckim czytaj na str. 28.