Powiększenie

Adolf Hitler faszystowskim gestem pozdrawia delegatów NSDAP (Berlin, 1932 r.). Już w styczniu 1933 r. został kanclerzem Rzeszy, a dwa miesiące później w wyborach do Reichstagu naziści zdobyli 44 proc. głosów

Jak Hitler skompromitował demokrację

Paweł Łepkowski

30 stycznia 2014 r. mija 81. rocznica mianowania Adolfa Hitlera na kanclerza Niemiec. Wokół wydarzeń poprzedzających utworzenie rządu Hitlera powstało wiele mitów i niedomówień

Jedną z najbardziej rozpowszechnionych współcześnie legend i półprawd dotyczących powstania III Rzeszy Niemieckiej jest przekonanie, że Hitler doszedł do władzy zgodnie z wolą narodu niemieckiego. Nic bardziej mylnego. To parodia demokracji, jaką stanowił dekadencki ustrój Republiki Weimarskiej i polityczne intryganctwo niemieckich elit społecznych, otworzyły nazistowską puszkę Pandory. Za sukcesem Hitlera stoją konszachty ludzi, którzy głosili swoją wiarę w demokrację jako najdoskonalszy z ustrojów państwowych, ze szczególnym wyróżnieniem środowiska politycznego centrum czy populistycznych formacji w rodzaju Deutschnationale Volkspartei Alfreda Hugenberga. Rzekomo egalitarne mechanizmy tworzenia kompromisów politycznych i zakulisowe rozgrywki politycznych hien szarpiących trupa niemieckiej gospodarki doprowadziły do powstania siły nieskrywającej swojej niszczycielskiej misji. Co prawda sposób utworzenia rządu Adolfa Hitlera opierał się na zasadach konstytucyjnych, ale przyczyny jego powstania są pochodną wyjątkowo haniebnego kompromisu politycznego.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.